Wypadek

rehabilitacja w RybnikuKilka lat temu miałam wypadek. Jechałyśmy z koleżanką samochodem. Piękny dzień, słońce świeciło w pełni, droga prosta i pusta, wokoło lasy. Koleżanka postanowiła dodać gazu. Niestety od zawsze jeździła nieco nieodpowiedzialnie i szczerze, nigdy nie czułam się komfortowo siedząc na przednim siedzeniu. Do tego miała małe problemy ze wzrokiem. Nie pamiętam już, jak to się stało. Być może oślepiło ją słońce, ale nie zauważyła, że na drogę wyszedł lis, którego ja widziałam już z daleka. Wyszedł i stanął. Zaczęłam jej mówić, że ma zwolnić, bo rozjedzie to biedne zwierzę. Ona jednak nie zwalniała. Zauważyła biedaka w ostatnim momencie i… szarpnęła kierownicą. Wpadłyśmy w taki poślizg, że już nie było odwrotu. Skończyło się dachowaniem do rowu. Co było potem? Rehabilitacja mojej połamanej nogi, którą wcześniej miałam bardzo długo w gipsie. Koleżanka miała ogromne wyrzuty sumienia, a ja nie ukrywam żal, iż przestrzegałam ją przecież i prosiłam, by zwolniła. Było to dla mnie bardzo męczące, gdyż miałam bardzo ograniczoną możliwość ruchową. Na szczęście fizjoterapia przyniosła po pewnym czasie oczekiwane skutki i moja noga wróciła do pełnej sprawności. Teraz patrząc na to z perspektywy czasu myślę, że było to szczęście w nieszczęściu. Mogło się przecież skończyć o wiele, wiele gorzej. Złamana noga, to naprawdę niewiele, jak na dachowanie i upadek do rowu. Do tego cud, że i moja koleżanka wyszła z tego wypadku praktycznie bez szwanku. Od tej pory jeździ znacznie ostrożniej, a ja już z nią do samochodu nie wsiadam.

Zobacz: rybnik rehabilitacja

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *